poniedziałek, 31 marca 2014

Nie pije więcej.

Jak w temacie, wiadomo o co chodzi.
Często powtarza się to będąc na kacu. Czasami po zrobieniu czegoś głupiego np po wypowiedzeniu niepotrzebnych zdań, agresywnych zachowań, zdrad itd...
Na szczęście, w moim wypadku raczej nie zdarzyło się nic z wyżej wymienionych.
Często zawodzi nas również pamięć, moja natomiast będąc pod wpływem, spada nieznacznie, hmm ujmę to tak:
-Po trzeźwemu, moja pamięć wynosi wg mnie około 94%
-Po pijanemu spada ona do około 86%.
Tak więc śmiem twierdzić, że nie rozumiem czasami jak ktoś po jakiejś akcji, na następny dzień mówi, że czegoś nie pamięta, zwłaszcza jeżeli chodzi o jakiś incydent itp.
Zazwyczaj gubiłem bardzo błahe rzeczy.
Wiedziałem natomiast, że po pijaku można kupić np samochód i na drugi dzień nie wiedzieć do kogo należy i tym bardziej, chodzić i wypytywać ludzi, czyj to pojazd (pozdrawiam Daniel). Nie spotkałem się natomiast z faktem, że można coś kupować będąc na kacu. Nie chodzi tu o kupienie wody mineralnej albo soku czy kartonu mleka bo suszy. Chodzi tu o fakt, który przytoczę. Po imprezie która była kilka tyg temu (pozdro Adrian), następnego dnia postanowiłem zakupić sprzęt grający do domu, aby cóż, słuchać muzyki, co tu dużo mówić (na telewizorze brzmiała ona gorzej niż ja nucę i śpiewam). Natomiast po ostatniej imprezie, a dokładniej przed wczoraj, haha... POSTANOWIŁEM KUPIĆ AUTO i to tak spontanicznie, że dalej nie dochodzi do mnie, że jutro je odbieram po pracy ^^ I to nie byle jakie bo Audi A4. Stary dziadek ale cieszę się razem z żonką, że będzie czym śmigać. No i tym bardziej, cieszę się z tego, że na to auto zarobiłem własną ciężką pracą i będzie to mój pierwszy samochód który wypracowałem.
Cieszę się natomiast najbardziej, że w początkowej fazie urodzinowej imprezy, przełamałem swoje poczucie skromności i krępowania się i zaszalałem na parkiecie, prawdopodobnie jak nigdy :) Hehe, wreszcie moja luba będzie miała towarzysza na każdą okazję, czy to w domu czy to u kogoś czy na jakiejś zabawie.
Był to wieczór o tyle ciekawy, że poznałem nowych sympatycznych ludzi, i naprawdę bawiłem się jak rzadko kiedy. Również dowiedziałem się, że mój blog na razie może nie jest komentowany, ale posiada czytelników (Dzięki wszystkim za opinie i poruszenie pewnych wątków, które tutaj zamieszczam) :).
Tymczasem, w miesiącu pracy przekroczyłem 200h, zaczyna się więc dziać to samo co w PL, gdzie udało mi się pobić rekord około 320, przepracowanych godzin. Cóż, jeżeli każda impreza ma się kończyć zakupami, to myślę, że trzeba zacząć pracować od rana do nocy, żeby na wszystko wyrobić zwłaszcza, że przyświeca ciepłe słońce.
A własnie, a może by tak kupić łódkę, chociaż małą... Hmm, muszę chyba wybrać się z flaszką wódki do Adiego (byle by nie okazało się dzień później, że wziąłem kredyt na dom z wysokim oprocentowaniem :):):))
Hehe, Fajnie było i pozdrawiam wszystkich ;)

1 komentarz: