Otóż sukces zawodowy nie wiąże się tylko z zakończeniem szkoły zawodowej bądź szkoły średniej, czasami także tylko jednego kierunku studiów. Problem bezrobocia często wyobrażany jest w sposób taki, że "muszę iść do roboty, ale za 1200zł nie będę robił".
Teraz najważniejsze pytanie, do jakiej roboty chcesz iść, i jakie masz kwalifikacje ?
I tu zazwyczaj słyszy się "muszę mieć 2000zł na rękę". Dalej idzie za tym - dostaniesz 2000zł, dostaniesz 3000zł na rękę ale co firma dostanie w zamian ?
Osobiście po zakończeniu szkoły zawodowej, sądziłem, że jestem gotowy do rozpoczęcia życia osoby samodzielnej, dorosłej. Problemem największym natomiast nie było to, że skończyłem tylko zawodówkę, problemem było to, że nie posiadałem doświadczenia zawodowego. Bardzo w Polsce rażące jest to, że pracodawcy przestali przyuczać osoby młodsze do zawodu jakiegokolwiek, to stanie się wielkim problemem za kilka lat, ze względu na to, że starzy fachowcy odejdą na emerytury a młodzi z palcem do dupy sobie bez ich pomocy nie trafią. Razi mnie także to, że nieraz pracownik pracujący lat 30 czy 40 w danym zawodzie, zarabia mniej po tylu latach niż młody niewykwalifikowany pracownik otrzymuje na start. Najgorsze twierdze było nie pokierowanie dziecka już za młodu, czym się kierować i jak patrzeć na szarą rzeczywistość, najłatwiejszą drogą było wmawianie "musisz się uczyć, ucz się i czego ty się nie uczysz" albo "jak skończysz szkołę to pójdziesz do pracy". Innymi słowy, "PUSTE GADANIE". Dziecko trzeba nakierowywać w życiu, mówiąc "musisz się uczyć bo nawet sprzątaczka dzisiaj musi mieć wykształcenie" kreuje u dziecka wizerunek na zasadzie "muszę jakoś skończyć szkołę, jakąkolwiek, byle by było to chociaż gimnazjum, niezależnie z jakimi ocenami, najważniejsze, żeby nauczyciel przepuścił". Tu nie chodzi o to by myślenie dziecka kierować ku nicości bądź pozostawiać go w wiecznej niepewności. Dlaczego nie wytłumaczyć dziecku np "Musisz skończyć szkołę średnią, by później iść na studia, które pomogą ci spełniać marzenia", dobrze przy tym jest rozmawiać, zadając pytania np: kim chciałbyś zostać w przyszłości, bądź jaki zawód najbardziej Ci się podoba? Dodajmy także przy tym np: Jeżeli byłbyś kapitanem statku, mógłbyś kierować ogromnym okrętem i zarabiać dużo pieniędzy, przy tym się nie zmęczyć i mieć dużo wolnego czasu, albo jeżeli poszedł byś na medycynę, mógłbyś ratować ludzkie życie, walczyć z groźnymi wirusami używając do tego specjalnej technologii. Można też powiedzieć, że mógłbyś po studiach zostać komendantem policji albo detektywem, który codziennie musi rozwiązywać jakieś zagadki. Najważniejsze by już od dziecka kreować wizerunek zawodowy. Nie jest powiedziane, ze dziecko zostanie akurat daną osobą ale trzeba kierować go w stronę studiów i nie mówiąc tylko "ucz się". Poza słowami "ucz się" musisz dziecku dawać dobry przykład, najlepiej ucząc się z nim w wolnych chwilach, przy tym także poszerzając swoją wiedzę. Jeżeli obiera się kurs na wyjazd do pracy za granicę to w tym momencie obalę pewne MITY!. Mianowicie wybranie się na truskawki, ogórki, malowanie i wykończeniówkę a także sprzątanie czy opiekę nad osobami starszymi bądź dziećmi wg mnie przekreśla przyszłość człowieka. Nie są to zawody dzięki którym można się rozwijać, chodzi mi o to, że wielu ludzi idąc do pracy sezonowej, stara się już w niej zostać a za tym idzie praca tzw "na czarno" i za marne pieniądze, śmiem twierdzić także, że dialog na zasadzie "załatw mi pracę" często jest kierowany do osób, które przechwalają się, ile one nie zarabiają i jakich one nie posiadają znajomości i możliwości, zarazem kończy się to krótkie zdanie tylko na OK, w odpowiedzi od strony drugiej. Takie prace można mieć tylko w ramach fuchy. Nie dają one żadnych innych możliwości (sporadycznie zdarzy się wyjątek).
Będąc za granicą trzeba także wiedzieć, że czasy się zmieniły i j.Angielski traktowany dzisiaj jest jako język dodatkowy a nie główny. Dzisiaj jadąc np do Niemiec czy Szwecji, obywatele tych krajów mają gdzieś to czy ty mówisz po Ang, Włosku czy Suahili czy jakoś tak. Dla nich liczy się to byś mówił w ich rodowitym języku !!! Pisze o tym ponieważ ja i kilkoro znajomych z okolicy (których serdecznie pozdrawiam), przechodzą to samo, znamy Ang, Rosyjski ale gówno z tego, skoro Norweg chce w swoim kraju by mówiono po jego jemu.
Drugi mit który obalę, to to, że za granicą może pracować każdy. Otóż nie ! Kraje o wysokim poziomie gospodarczym poszukują tylko pracowników wykwalifikowanych i po studiach. Otóż Polak na wykończeniówce zarobi tutaj mając firmę około 200NOK /h przy czym pracownik Norweski zarobi NOK min 500...
Najważniejsze jest to by skończyć szkołę wyższą i jeżeli chcesz mieszkać za granicą kraju, musisz nauczyć się języka rodowitego danego kraju. To nie jest trudne, polecę np stronę www.my-language.pl gdzie za miesiąc naprawdę dobrego nauczania zapłacisz około 60zł i uczysz się ile tylko chcesz.
A gdy pada pytanie, co zaoferujesz firmie ?
-Po szkole, jesteśmy w stanie przedstawić swoje kwalifikacje i chęć pracy na rzecz rozwoju firmy. A znając język np norweski będąc w Norwegii, jesteśmy w stanie pracować małym trudem, za ogromne pieniądze. Świat się przekształca i miejsca pracy w produkcji się zmniejszają nt rośnie zapotrzebowanie na usługi. Musimy zastanowić się nad przekształceniami w najbliższych około 15 latach i wybrać taką dziedzinę, która będzie rozwojowa i łatwa do przebranżowienia bądź przekształcenia.
NAJWAŻNIEJSZE JEST, MIEĆ WIARĘ W SIEBIE a lenistwo zostawić po godzinach.
Vulture

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz