wtorek, 25 marca 2014

Stare dzieje

W przeddzień informacji o śmierci kolegi, naszło mnie coś, co popchnęło mnie do chęci odświeżenia znajomości z dawnym towarzystwem. Założenie facebooka pozwoliło mi na szybsze odnalezienie dawnych znajomych.
Byłem przeciwny facebookowi, ze względów takich, że nie był mi on do niczego potrzebny ale w momencie kiedy nasza klasa umarła, żal było mi stracić kontakt z ludźmi.
Cóż, jedną z najważniejszych osób był Kenet ale jak w ostatnim poście wspomniałem, z nim już niestety się nie zobaczę.
Od tamtej chwili udało mi się uchwycić parę osób i byłem mile zaskoczony jak ich życie się zmieniało przez ostatnie lata.
Nie jeden z nich jest już po ślubie, nie jeden z nich ma już dziecko albo jest ono w drodze.
Niestety z każdą osobą z którą rozmawiałem, słyszałem jedno i to samo: "w Polsce jest parszywie z pieniędzmi". Niestety bardzo mnie to niepokoi aczkolwiek swój kryzys przeszedłem, śmiem twierdzić gorzej od wielu znanych i nieznanych mi ludzi. Wiem jak to jest i co mogę powiedzieć ?! -Walczcie, puki jeszcze się da. Podejrzewam, że ta zielona wyspa jaką jest Polska, może w niedługim czasie stać się Ukrainą, jeżeli kryzys gospodarczy nadal będzie trwał.
Cieszę się natomiast, ze napisała hehe "Asior Simonov" do mnie ^^ wczorajszego dnia. Dobrze było pogadać bo miałem już wrażenie, że nasz kontakt na stałe się urwał bez powodu, i byłem powoli w stanie w to wierzyć. A tu niespodzianka.
Nie jedna osoba została np ratownikiem medycznym albo magistrem itp itd. No świat się zmienia z każdym dniem, ludzie się także zmieniają.
Lata temu świat dorosłości wyobrażałem sobie inaczej, inaczej także wyobrażałem sobie ludzi i to czym będą się zajmować. Przede wszystkim nie zapatrywałem się na to z pozycji osoby z olejem w głowie.
Czasami przypominam sobie wspólne akcje typu wystrzeliwanie gaśnic w szkolnych kiblach, rzucanie petard na korytarzach, zastawianie drzwi klasowych szafami, tak by nikt nie mógł wejść, rzucanie krzeseł z okien szkolnych, które wbijały się w ziemie, dalej, posiadówy na ławkach po nocach, wspólne ogniska albo dobry browar na boiskach, jazdy w tramwajach i na praktykach, łapanki policyjne i wiele wiele innych. Czasami chciałbym żyć w tamtych czasach, może kasy się nie miało ale życie smakowało jakoś lepiej niż teraz kiedy trzeba zacharowywać się całymi dniami w pracy i czasami z brakiem możliwości skorzystania z weekendów wolnych.
Marzy mi się przylecieć do Polski i właśnie zgromadzić choć część starej ekipy i wypić wspólnie browara.
Pozdro dla:
-Śmishnego
-Kwiatka
-Baśki
-Cegły
-Aviego
-Kaczora
-Radoni
Bo takich ekip się nie zapomina.
No i niestety Keneta którego już z nami nie ma. A także całej reszty której nie wymieniłem, bo musiałbym rozpisywać się do jutra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz