czwartek, 20 marca 2014

Mroczna noc.

Raptem godzinę temu, może trochę więcej, doznałem pewnego olśnienia. Rozpocząłem kilka dni temu poszukiwania pewnej osoby na portalach społecznościowych ale nie mogłem jej odnaleźć.
Kiedy zacząłem rozmawiać ze wspólnymi znajomymi, dowiedziałem się czegoś, co powaliło mnie z nóg i na pewno odbije się to na moich najbliższych dniach. Otóż osoba z którą utrzymywałem rewelacyjny kontakt za czasów szkoły, następnie trochę słabszy (drogi się rozchodzą) a gdzieś w głębi, miałem wrażenie, że jest to osoba z którą można dosłownie "KONIE KRAŚĆ" i osoba na której mogłem polegać na zabój, niestety umarła pod koniec 2012r. na skutek tragicznego wypadku samochodowego.
W tym także roku raptem kilka dni wcześniej zmarł mój kochany ojciec. Nie ruszam tej historii. Ruszam historię człowieka mającego raptem 23 lata, człowieka który miał przed sobą całe życie a jego osoba, pewna siebie mogła sprostać wyzwaniom codzienności.
W głębi ducha jest mi niesamowicie ciężko, ponieważ ostatnia wspólna posiadówa była kosmiczna i nigdy nie podejrzewałem, że kolejnej już nigdy nie będzie.
Zastanówcie się jak może poczuć się osoba dowiadująca się, że jeden z jego najlepszych kolegów, zmarł prawie 1,5 roku temu. Byłem w tym czasie w Polsce ale nikt nie powiedział mi co się stało. A mogłem go chociaż pożegnać, raptem kilka dni po swoim ojcu. Przerasta mnie to co dzieje się wokół, passa której końca nie widać.
Zachowuję wielkie wspomnienia, Wielkiego młodego człowieka.
                                                       "Odpoczywaj w spokoju Kenet"
                                                                                                     Vulture

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz