Tytuł posta, zarówno zdjęcie, pochodzą z piosenki 30 Seconds To Mars. Dzisiaj będąc w pracy, dostałem natchnienia, które popchnęło mnie do napisania tego posta. Dlaczego w mediach non stop słyszymy o sukcesach policji w dziedzinie zwalczania przemytników narkotykowych, zorganizowanych grup narkotykowych itp, a tak naprawdę efektów tych działań nie widać. Nie jestem przeciwnikiem tzw "narkotyków miękkich" wręcz mogę powiedzieć, że alkohol powinien być zaliczany do narkotyków twardych. Osoby używające trawki bądź tego typu specyfików, w porównaniu do ludzi używających alkoholu, są przede wszystkim spokojniejsi. U ludzi długotrwale używających alkoholu, możemy dostrzec w stanie upojenia czynniki takie jak agresywność, w stosunku do ludzi znajomych jak i obcych, wręcz bez powodu. Zaraz za tym idzie przemądrzałość i nieśmiertelność, u młodych i krótkodystansowców, błazenada. Wiadomo, że po alkoholu, dużo ludzi bawi się dobrze. Natomiast po moich wieloletnich doświadczeniach/obserwacjach muszę stwierdzić, że nigdy nie spotkałem się z zachowaniem agresywnym. Wręcz u palaczy wieloletnich inaczej mówiąc "kolekcjonerów" nie spotkałem się z wielką zmianą w normalnym zachowaniu. Widziałem ludzi, którzy się uspokajali, młodzi i nowi palacze natomiast poza głupkowatymi zabawami nie robili nic specjalnego.
Różnice są ogromne.
Ecstasy - Nie ukrywam, że środek ten, gdyby nie posiadał skutków ubocznych i nie był by silnym uzależniaczem, mógłby zrobić furorę i zainspirować najlepsze głowy światowej kinematografii do nakręcenia filmów a pisarzy do wypuszczania na rynek wręcz multum tomów książek z różnymi opowiadaniami.
Wszystko ma swoje plusy i minusy ale zmierzałem do tego, że od momentu mojego przyjazdu do Norwegii nie musiałem czekać długo by w łatwy sposób szybko "wyczuć możliwości".
W Polsce jak i w Norwegii czy w reszcie Europy specyfiki z półki "zakazane" nie są trudne do nabycia.
Mówi się, że tam gdzie są pieniądze jest lepszy świat. To powiedzenie ma swoją ciemną i jasną stronę. Norwegia, kraj bogactwem płynący ma wyższy współczynnik narkomanii niż Polska. Od pierwszych chwil pobytu, mogłem na ulicy wytypować tych którzy coś wzięli, natomiast o alkoholika tutaj bardzo trudno.
Tutaj, żyje się bezstresowo, w dosłownym wręcz sensie znaczenia tego słowa. Myślę, że komuna i armia czerwona zaszczepiła w nas pewien rodzaj odpowiedzialności, bynajmniej w części z nas. Natomiast młodzież w Norwegii często nie przejmuje się niczym, nie ma pracy - trudno, liczy się dobra zabawa, dlaczego ? Bo rodzice są bogaci więc czym można się przejmować. To samo z używkami "wszystkiego trzeba spróbować", najlepiej kilka razy... Najgorsze jest to że dobrobyt czasami znaczy UPADEK, bez bodźców zewnętrznych, potrafi on z człowieka zrobić zwierze.
Wracając do rzeczy, wykrywalność ludzi kupujących jak i sprzedających narkotyki jest tak naprawdę znikoma, czasami wystarczy zapytać się kogoś przechodzącego ulicą by zaraz coś się znalazło.
Zarówno w PL jak i NO dostęp do używek zakazanych jest banalnie prosty i nie trzeba czasami wychodzić z domu by nabyć coś konkretnego. Normalne, że człowiek chciałby wiecznie być szczęśliwy i mieć wszystko, dobrze się przy tym bawiąc, niestety rzeczywistość bywa trudna i bolesna, czasem nawet śmiertelnie niebezpieczna. Odwyk, poniżenie jeszcze nie jest tym co najgorsze ale trzeba uwzględnić przypadki, kiedy kobiety na głodzie sprzedawały się za choćby drobne uncje a mężczyźni kradli i zabijali i na odwrót.
Początki zabawy i pierwsze doświadczenia zawsze są hardkorowe, czy to wspomniany alkohol, czy trawa bądź ecstazy.
Jestem za dobrą zabawą ale najważniejsze jest to by samemu wiedzieć, co jest dla ciebie najlepsze, ponieważ wszystko jest dla ludzi.
Vulture

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz